niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 21

Amanda

Siedziałam na łóżku. Nie zaprzeczył. Straciłam miesiące na romans ze starszym facetem. Wykorzystał mnie seksualnie. Przecież nic innego w zamian nie dał. Dlaczego dałam się kolejny raz wplątać w coś takiego? Już raz przejechałam się na Williamie, teraz do listy mogłam dopisać Zayna.

Przełknęłam głośno ślinę i otworzyłam oczy. Stał z otwartymi ustami, jakby bił się z myślami, by coś powiedzieć. Byłam sparaliżowana. Nie wiedziałam co robić. Uciekać czy czekać aż to on wykona pierwszy ruch?
Ucieczka jest najprostsza. Udajemy, że nigdy nic się nie stało, że to nas nie dotyczy. Staramy się zatuszować błędy przeszłości. Idziemy przed siebie z wysoko uniesioną głową, zapominając o tym co było kiedyś.

Byłam zbyt słaba na taki krok. Rozbita. Nie potrafiłam zapomnieć, że kiedyś coś nas łączyło. Nawet jeśli to był zwykły seks. Dla niego.

Z każdym zbliżeniem czułam się jak bogini. Taki facet jak on, chciał kogoś takiego jak ja. Pożądał. Czułam się wyjątkowa, że ktoś w końcu mnie chce. To naprawdę wspaniałe uczucie, gdy całe życie los kopie cię w dupę.

- Mandy, ja… - zaczął, ale się zawahał.

Zabrakło mu słów. Pokręciłam głową. Z resztkami godności zebrałam się z jego łóżka i ruszyłam w stronę drzwi. Ja wychodzę, on zostaję. Kiedyś to chyba przerabialiśmy…

Te kilka sekund trwało wieczność. Miałam wrażenie, że będę czołgać się do drzwi z bezsilności. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Nie w takim momencie do cholery! Przełykałam łzy, starając się nie szlochać. Policzki strasznie mnie piekły, oczy zaszły mgłą. W końcu się poddałam. Usiadłam pod ścianą na korytarzu, przyciągnęłam kolana do klatki i schowałam między nimi głowę, płacząc.

Nie liczyłam na to, że przyjdzie. Nawet tego nie chciałam. Potrzebowałam chwili dla siebie. Takiej, gdzie mogę po prostu ryczeć na cały głos, nie czując zażenowania czyjąś obecnością.

Kiedy to wszystko się spierdoliło? Po co ja w ogóle się w to pakowałam. Mogłam odpuścić go sobie, gdy nie wypaliło za pierwszym razem. Idiotka.

Miał mieć rodzinę, której nigdy nie miałam. Jego dziecko zasługiwało na to, by wychować się w pełnej rodzinie. Chociaż ono mogło być szczęśliwe.

Ludzie są chorzy. Faceci. Myślą tylko o swoim fiucie i przyjemności, jaką mogą sobie dostarczyć, wtykając go w odpowiednią dziurę.

Zrobił ze mnie dziwkę. Stałam się wrakiem człowieka. Jego marionetką. Jak pociągnął za sznurek, tak tańczyłam. Nie potrafiłam przerwać tych sznurków. Ciągle siedziałam w jego mieszkaniu. Jeśli w końcu wyjdę, nigdy nie wrócę.

Wstałam, ale znów się chwiałam. Wszystko mi się rozmazywało, było za mgłą. Od szlochu, moje ciało tak się napięło, że zachciało mi się wymiotować. Zakryłam usta, czując w przełyku posmak słonych łez. Znów odruch wymiotny.

Poczułam pod pachami mocny uścisk. Podniósł mnie i zaciągnął do łazienki. Miałam ochotę odpłynąć w jego ramionach, ale z drugiej strony, tak bardzo chciałam, żeby mnie nie dotykał. Walczyłam sama ze sobą.

Zayn

Nigdy w życiu, nie byłem tak okropnie zestresowany. Siedziałem z Amandą na zimnych kafelkach. Wymiotowała od około pięciu minut. Wszystko mi się dłużyło. Była blada i wycieńczona. Nigdy nie wyglądała tak źle. Widać było, że walczy z własną świadomością. Zemdleje drugi raz, szpital.

Dodatkowo ja musiałem ją dobić. Co miałem kurwa powiedzieć? Tak wiem, jestem chujem, zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego powinna była zostać z Calumem. Dzieciak ją kochał. Udowodnił to kolejny raz. Miał większe jaja ode mnie. Ja nie wiedziałem co zrobić ze swoim życiem. Miałem ochotę uciec od wszelkich problemów, ale to nic nie zmienia.

Już raz tak zrobiłem, straciłem kontakt z rzeczywistością. Dobrze się bawiłem. Zawsze się kurwa dobrze bawię, a potem ponoszę tego konsekwencje. Jak sytuacja z Mandy. Prawie umarła.
Na samą myśl przeszły mnie ciarki po plecach.

Wytarłem jej usta papierem, gdy skończyła rzygać. Miała zamknięte oczy i bujała się bez sił. Przytuliłem ją do swojej klatki. Nie powinienem tego robić, ale nie potrafiłem. Nie mogłem jej dalej krzywdzić. Potrzebowała trochę ciepła. Musiała wydobrzeć. Byłem jedyną osobą, która mogła okazać jej wtedy wsparcie. Pomóc stanąć na nogach.

- Przepraszam… - westchnąłem, a ona kiwnęła głową.

Też miałem ochotę się popłakać, ale nie wypadało. Przecież Zayn Malik to mężczyzna, nie jakaś cipa. Coraz częściej udowadniałem, że to nieprawda. Wszystkich wokół zawodziłem. Amandę, Camillę. Do tego w moje życie wplątała się Stella, która ciągle nie dawała mi spokoju romansem z Mandy. Wypytywała dlaczego właśnie ona, jaka jest, co lubimy robić. Przez to uświadomiłem sobie, że co byśmy nie robili, zawsze kończyliśmy na seksie.

Nie potrafiłem być w związku. Byłem jakiś niewyżyty, do kurwy nędzy.

- Chce mi się spać. – bąknęła nagle pod nosem.

Pokręciłem głową załamany. Nie może kurwa znów zemdleć, bo to może być niebezpieczne. Położyłem ją na zimnej podłodze, przykładając dłonie do policzków. Była rozpalona. Dostała gorączki. Panikowałem. Jeszcze nigdy nie byłem tak bezradny. I ja miałem mieć dziecko? Kiedy nie potrafiłem poradzić sobie z nastolatką.

Poklepałem się po kieszeniach. Kurwa, telefon miałem zawsze przy dupie, a gdy potrzebny…

Wstałem i pobiegłem do sypialni. Musiał gdzieś tam być. Rozglądałem się nerwowo po pokoju, szukając aparatu, gdy nagle usłyszałem wibracje. Na kurwa szczęście. Chwyciłem za komórkę i automatycznie przyłożyłem do ucha.

- Halo! – wrzasnąłem.

- Zayn, kurwa. – głos Anta był nerwowy. Zupełnie jak mój.

Co się kurwa stało? Mógłby się streszać, przecież Amanda nadal leżała na podłodze. Mogła nawet stracić przytomność. Zadzwonił w złym momencie.

- Dlaczego nie odbierasz od Camilli?

Zmarszczyłem czoło. Czego jeszcze ona ode mnie chciała.

- Byłem zajęty… - bąknąłem, nabierając powietrza.

Ruszyłem w stronę łazienki, przyciskając komórkę do ucha. Kucnąłem przy dziewczynie. Miała zamknięte oczy i nie reagowała na bodźce zewnętrzne. Zamarłem. Oblały mnie zimne poty.

- Zajęty? Zayn, ona chyba rodzi. Jadę zawieźć ją do szpitala. Jak zwykle muszę ratować ci du…

- Dzięki Ant. Muszę kończyć. – przerwałem mu w pół słowa.

- Żadne kurw…

Rodziła mi się córeczka? Już? Przecież było za wcześnie. Ledwo siódmy miesiąc. Ja pierdolę. Wszystko naraz. Mandy, Camilla, dziecko. Szpital.

- Mandy… - szepnąłem, podnosząc ją do góry. Nawet nie jęknęła.

Niosłem ją jak worek ziemniaków. Wyszedłem z mieszkania, nie zamykając go. Było mi wszystko kurwa jedno. Jedyne czym się martwiłem, to by zdążyć na czas i nie spowodować wypadku. No i żeby Ant też zdążył na czas.


Anthony

- Ant rodzę. – usłyszałem w słuchawce kobiecy głos.

Spojrzałem na wyświetlacz. Camilla.

Podniosłem się do pozycji siedzącej. Usnąłem przed telewizorem, oglądając mecz. Totalny bałagan, ja całkowicie wczorajszy. Musiałem zajebiście długo spać.

- Już?

Zajebałem facepalma. No jasne, skoro kurde rodzi, to rodzi.

- Ant, Zayn nie odbiera, przyjedź po mnie! – pisnęła do słuchawki. Odsunąłem telefon na odległość ręki.

- Ta, jadę. – mruknąłem pod nosem i wstałem z kanapy.

Musiałem się odlać. Miałem pęcherz pełny po wypiciu sześciu piw. Chyba te kilka minut nikogo by nie zbawiło? Gdzie ten kutas znowu balował, że nie odbierał telefonu.

Wykręciłem jego numer zaspany, ale nie reagował nawet na moje sygnały. Rozumiem nie gadać z marudząca babą w ciąży, ale z najlepszym kumplem?

Westchnąłem i zacząłem się szykować. Woho, wujek Ant jedzie odebrać poród. Jakby to kurwa było moje dziecko, rozumiem. Chciało mi się jeść i spać jednocześnie. Nie poczułem żadnej adrenaliny. Jechałem, bo jechałem. Urodzi się, bo taka jest kolej rzeczy. Jak się włoży, trzeba wyciągnąć.

W radio leciała moja ulubiona piosenka Ne-yo. Nuciłem sobie pod nosem, jadąc londyńskimi ulicami. Nie było korków, wszyscy w pracy. Też powinienem tam być, ale mam kurwa bogatych rodziców i wyjebane. Poczekam do przejęcia firmy. Póki co mogę być ‘nierobem’, jak to tatuś mawia.

„Powinieneś brać przykład z brata Anthony. – usłyszałem w głowie głos ojca. – On się chociaż kształci, a ty tylko dobrze bawisz razem z Malikiem. Coś powinno wam to ukrócić.”


Święta prawda tatku. Powinno.

Od autorki:

Oto i jest. Napływ weny zabity przez głód o drugiej w nocy, wybaczcie. Tak myślę, że dam radę jeszcze w zbliżającym się tygodniu napisać rozdział. Nie obiecuję, że jutro XD

Kontakt ze mną;
Twitter: @cecesky
Ask: www.ask.fm/cecesky

KOCHANI ZARAZ MAJÓWKA, SMILE :D

15 komentarzy:

  1. No i akcja się zaczęła ^^ niech wszystko bd tak jak powinno :/ oby Mandy się nic nie stało, Camilla urodziła a Stella w końcu zainteresowała sie córka -.- czeeekam na kolejny :) @kasnap98

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :) Moje dwa ulubione teksty:
    "Woho, wujek Ant jedzie odebrać poród."
    "Jak się włoży, trzeba wyciągnąć."
    To jest normalnie boskie :) Niecierpliwie czekam co się będzie dalej działo <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny świetny rozdział :) Żebym ja miała taką wenę do pisania mojej pracy :( Kiedy ta Amanda się zorientuje, że Malik nie jest jej wart. Albo Malik wreszcie ogranie swoje uczucia i zacznie postępować jak prawdziwy facet? Kaśka. @mala_maa

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział, uwielbiam Anta, haha. a Zayn to jest jakaś cipka, a nie facet ok XD życzę dużo weny, no i czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Awh, Cece uwielbiam Twoje ff ;) Dużo weny życzę! x
    @kostka22

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohoho ale pocisk! *.* to takie mega Boskiee jest Ce x oby tak dalej i miłegoo życzę ;))
    _love_is_red_

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja już mam WOLNE, do 8 maja, ahahah ;p świetny rozdział i lubię jak masz przypływ weny hahaha ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jest jkfbjegfyawgj!
    Dawaj jutro kolejny rozdział, proszę :D
    Informuj mnie o kolejnych rozdziałach, mój username to @klaudiamalfoy, a były to @EmpireOfMalfoy :)
    Pozdrawiam, życzę dużo weny i czasu na pisanie,
    @klaudiamalfoy

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak Ty ciągle genialnie piszesz.
    Po prostu idealnie.
    Nie wiem jak to robisz, ale mogłabym to czytać i czytać.
    Śmiech, wzruszenie, płacz, żal i wkurwienie.
    Potrafisz wywołać każde emocje! :D
    @TheAsiaShow_xx

    OdpowiedzUsuń
  11. O mamo! Porobiło się.. :D
    Jestem wredna ale przez cały czas miałam nadzieje, że Camilia poroni XD
    No cóż.. Czekam na następny. Mam nadzieję, że dodasz jak najszybciej! :))

    Pozdrawiam xx
    @daftZARRY

    OdpowiedzUsuń
  12. "Woho, wujek Ant jedzie odebrać poród."
    "Jak się włoży, trzeba wyciągnąć."

    HAHAHHHAHAHHAHAHAHHAHAHAHAH nie wiem Ce skąd ty bierzesz te teksty xD Boże, zajebiste opowiadanie. Powoli wszystko się ogarnia :D Czekam na kolejny rozdział moja uzdolniona, niewyżyta seksualnie Katarzyno :D x

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha te teksty xD świetny, pisz szybciutko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Eej Ce! Już wtorek ;-; nie każ nam tyle czekać

    OdpowiedzUsuń

Za komentarz licz, że Malik zrobi z Tobą to co z Amandą aha ;) x